Witaam! Przysiadłam tak trochę przy rozdziale, chociaż weny zbyt wielkiej nie miałam... Ale coś tam napisałam. xD
Odsunąłem się od Lyona i cały czas zerkałem z niepokojem na Natsu. Coś
mi mówiło, że to właśnie dziś umrę. I jeden i drugi mi wpierdoli tak, że nie
będę pamiętał, jak się nazywam. Zupełnie jak po grubym melanżu. Strzeliłem
poker face’a i czekałem na śmierć.
- O, Dragneel! Co za niespodzianka, wczoraj był u nas Jellal, a dzisiaj ty. To
miłe. - Lyon wyszczerzył nie do końca białe zęby w uśmiechu. – Ale coś niemrawo
wyglądasz. Nic ci nie jest? – Zmarszczył brwi (dobrze, że nie miał takich jak
Yuka, bo one to chyba mają własne życie).
- Idź po lekarza – powiedziałem, siadając obok Natsu. – Szybko.
Chciał zaprotestować, ale kiedy napotkał moje spojrzenie, po prostu wyszedł. Gdy
wreszcie usłyszałem trzaśnięcie drzwi wejściowych, odetchnąłem głęboko.
- Lyon mnie kocha. Myślałem, że ty wybrałeś Gajeela. Niewiele myśląc, przespałem
się z nim. I teraz on sądzi, że jesteśmy razem – wyjaśniłem, tak trochę
nieskładnie.
Dragneel wyglądał, jakby w ogóle mnie nie słuchał. Zanim choćby ruszył palcem,
minęły wieki.
- Nie zdradziłeś mnie, bo nie byliśmy razem – wydusił z siebie wreszcie. – Co
nie zmienia faktu, że to boli, aż za bardzo – dodał ciszej, opadając na
poduszki.
- Natsu… Przepraszam cię. Pewnie mi nie wybaczysz, ale ja naprawdę żałuję, że
tak bardzo dałem się ponieść emocjom. – Panie i panowie, chyba jakoś wybrnąłem,
należą się brawa!
Nie odpowiedział. Jego oddech stawał się coraz płytszy i zaczynałem się poważnie
niepokoić o stan jego zdrowia.
- Natsu, słyszysz mnie? Jeśli tak, to chociaż kiwnij głową.
Zmarszczyłem brwi i ująłem jego dłoń w swoją.
- Słyszę cię. Po prostu myślę – odparł. – Gdyby nie to, że jakoś mi słabo, to
po twoim domu i po tobie nic by nie zostało – dodał po chwili.
Przełknąłem głośno ślinę. No i jednak nie wybrnąłem, ale brawa możecie mi bić.
Za głupotę.
Nie wątpiłem ani przez moment w prawdziwość jego słów. Zaczynałem się cieszyć,
że jednak tak nie do końca dobrze się czuje. Nie żebym mu nie współczuł, czy
coś…
Nagle Pedalski Włos poderwał się z łóżka i rzucił na mnie, przy okazji
zrzucając nas obu na podłogę.
- Ej, przestałeś wyglądać na chorego! – pisnąłem niczym mała dziewczynka na
widok pająka, po czym automatycznie spaliłem buraka. W końcu takie reakcje nie
przystoją prawdziwemu mężczyźnie.
- Musiałem jakoś uśpić twoją czujność, idioto – syknął przez zaciśnięte zęby,
zaciskając palce na mojej (tzn. Lyona) koszulce.
Mamoo, ja nie chcę umieraaać! On ma wściekliznę, toczy pianę z pyska! A jak
mnie czymś zarazi?
To koniec. Klęska. Po mnie. Nie zdążyłem napisać testamentu, a jest tyle osób,
którym chciałbym przepisać spadek po mnie. Co prawda nie jest jakiś szczególnie
duży ani przydatny ani wartościowy… No ale liczy się gest, co nie?
Złapałem go za nadgarstki, chcąc choć trochę pohamować jego mordercze zapędy.
- Chcesz mnie zabić? – warknąłem cicho.
- Nie mogę tego znieść, do cholery! – krzyknął, potrząsając mną jak jakąś
lalką.
Poczułem, że jeszcze chwila i się porzygam, a tego to chyba nikt nie chciałby
ani widzieć, ani wąchać, cholera. Mimo wszystko pozostałem zupełnie bierny.
Zwolniłem uścisk na jego nadgarstkach i po prostu czekałem, aż powie to, co
chce powiedzieć. Jakbym się wtrącił, to – znając mnie – palnąłbym taką głupotę,
że musiałbym się z niej tłumaczyć do usranej śmierci. Wolałbym tego uniknąć,
chociaż zważywszy na okoliczności… Moja śmierć jest blisko. Już chyba nawet
widzę światełko w tunelu, od tego telepania mną w tą i w tamtą.
- Nie mogę znieść tego, że między nami się tak popsuło, ani tego, że… dotykał
cię ktoś inny!
Przydusił mnie do podłogi. Poczułem, że jego kolano gniecie mi jaja i
skrzywiłem się lekko.
- Ale najbardziej nie mogę znieść tego… Tego, że ty masz to w dupie. – Głos mu
się lekko załamał. – I jeszcze się z tego cieszysz.
WTF?
- Nie cieszę się. Gnieciesz mi penisa, dlatego się tak krzywię! – jęknąłem, tym
samym oddalając na chwilę nieuchronne.
Zabrał nogę, mrucząc ciche „przepraszam”, a potem po prostu przetoczył się na
bok i usiadł po turecku, chowając twarz w dłoniach. Chwilę czekałem na kolejny
wybuch z jego strony. Był pozornie spokojny, jak pierdolony tybetański mnich,
który medytuje w wagonie pełnym pierdolonych tybetańskich mnichów.
Później jednak stwierdziłem, że muszę coś zrobić – nie chcę, żeby cierpiał. I
co ważniejsze – nie dam mu odejść.
- Kiedyś cię ruchnę, ruchnę cię! – Zafałszowałem pierwsze, co przyszło mi do
głowy.
Strzeliłem standardowego poker face’a.
- Przepraszam, chciałem zaśpiewać coś innego, ale chwilowo zabrakło dobrego
pomysłu na tekst… - mruknąłem, kiedy nie odpowiadał.
- Jesteś tak popierdolony, że naprawdę nie wiem, co ja w tobie widzę – warknął.
Usiadłem naprzeciwko niego i zaśmiałem się cicho. Przeczesałem włosy palcami, a
potem odjąłem jego ręce od twarzy i spojrzałem mu prosto w oczy.
- Właśnie za to mnie kochasz. A ja kocham ciebie i to się nie zmieni mimo tego,
co wydarzyło się w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Bez ciebie jestem jak
studnia bez wody, jak zapalniczka bez gazu i jak mucha bez smrodu – wyznałem,
aż za bardzo szczerze, sądząc po jego minie.
- To ostatnie mogłeś sobie oszczędzić. – Nadął policzki, niezadowolony.
- Chciałbym dalej z tobą być – szepnąłem cicho, przybliżając twarz do twarzy
Natsu. Wplotłem palce jednej ręki w jego włosy.
Skinął lekko głową i już wiedziałem, że wszystko się jakoś ułoży. Po prostu to
czułem.
Złączyliśmy wargi w namiętnym pocałunku, który odzwierciedlał tęsknotę i
pragnienie, aby ta chwila już nigdy nie minęła.
O kurwa, zauważyłem, że ostatnio coś mądrze gadam. Czyżby ktoś mi zaaplikował
jakiś „zmądrzacz”, czy coś?
Tak, nie ma to jak w takiej pięknej chwili myśleć o „zmądrzaczach”, które nie
istnieją.
Pogłębiłem pocałunek, jednocześnie zmuszając Natsu, żeby się położył. Całowanie
tak bardzo nas pochłonęło, że nie zwracaliśmy na nic uwagi, aż do chwili…
- Gray! Co tu się, do cholery, dzieje?! – Lyon stał w progu, przyglądając się
nam z wkurwem widocznym na pierwszy rzut oka. Prawie widziałem, jak czacha mu
dymi ze zdenerwowania.
Zerwaliśmy się z podłogi z minami niewiniątek.
- Lyon, ja… - zacząłem. – Z Natsu byliśmy razem wcześniej. I teraz znowu
jesteśmy. Przepraszam…
- Nie mogę w to uwierzyć – warknął, podchodząc do nas.
A potem… Mówiąc szczerze, nie wiem, co działo się potem, bo chyba zemdlałem. Oh
god, co za wstyd.
Końcówka trochę... dziwna. xD
Nie mam pojęcia, kiedy coś dalej napiszę. ;o
~Misuzu.
Och god ciekawe czemu Gray zemdlał,ale dobrze,że mu wyznał. XD
OdpowiedzUsuńYeeees !! Znowu są razem *.* "Kiedyś cię ruchnę, ruchnę cię!" albo " i jak mucha bez smrodu" hehe Gray mistrz xd Swietny rozdział, czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńJeśli jesteś zainteresowana to dodałam też kolejny rozdział GrayXNatsu http://fairytailwczasiewolnym.blogspot.com/ bo znalazlam doslownie chwilkę zeby cos napisac ;>
UsuńGrundzia - dowiesz się tego w następnym rozdziale :D
OdpowiedzUsuńIris - musiał być jakiś tekst a'la Gray, bez tego by się nie obyło :D
Muszę trochę wrócić do parodii, bo parodią zaczynałam, więc takich tekstów będzie się coraz więcej pojawiało. XD
I dziękuję! :D
JAK TO KURWA ZEMDLAŁ? CO TO ZA CIOTA, ZEMDLEĆ W TAKIM MOMENCIE! XD
OdpowiedzUsuńHahahahaha, skądś pamiętam ten tytuł xD
A tak poza tym, Gray jest głupi i ma głupie kminy i w ogóle, ale i tak ma być z Natsu *w*
Liczę na seksy!
xoxo
ps. KOSIAM CIĘ I PRZESTAŃ WYĆ XD
Ej, Hope, obrażasz postać, której charakter wzorowałam na sobie, weź przystopuj, ziom! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
OdpowiedzUsuńA dlaczego zemdlał zobaczysz w następnym rozdziale! XD
Ten tytuł pamiętasz stąd, że Ci go dziś powiedziałam, czy tam wczoraj xD
Uważaj, bo możesz się przeliczyć! ; >
PS. Przestałam Q.Q
Hej
OdpowiedzUsuńByłam na drugim blogu teraz jestem też tu :)
Nie będę pisać o poprzednich bo po co ? Były śmiechowe Gray jest zajebisty i te jego rozkminy xD
Teraz:
Dziwię się, że mu nie jebnął, niby nie zdrada no ale... Teraz to Natsu biedny, można powiedzieć, że jest prawie fair, Lyona mi jakoś nie szkoda.
Już miałam być brawo ale dobrze że się powstrzymałam. Gray jest gupi (specjalnie bez ł)
"- Kiedyś cię ruchnę, ruchnę cię!" xDDDD nie znam smuteczek ;<
Awu są znów razem i buzi ^^ i Lyon... Gray zemdlał xd nie mogę go :D wgl czemu ?
Czekam na następny z niecierpliwością
Weeeny ~
Ha ! Ha !
OdpowiedzUsuńWiedziałam , że Gray i Natsu będą znów razem ~ <3
Czekaj , czekaj , mam wizję : Mdlejący Gray pada na kolana Natsu . Ten w zachwycie się obślinił i zaczął przytulać nieprzytomnego Graycia . Lyon się wkurzył ..... Natsu : Jebać to , Lyon ! Wypierdalaj ! Grayowi powiem , że nie wytrzymałeś napięcia i uciekłeś z płaczem niczym mała dziewczynka ! No , zmykaj już , teraz to ja będę go pieprzył !
*koniec wizji mej*
Ja pierdole , ale to dziwne , ale , kurwa, chuj , bo wiem , ze tak będzie XD
Gray i jego romantyczne teksty <3333
Czemu nie dokończył piosenki ?!
.... To idzie tak : ... Kiedyś cię ruchnę , ruchnę cię , a w końcu ruchnę ! Jestem bardziej twardy , wiem .
I Gray ruszający biodrem w rytm piosenki XDDDD
Ja pierdolę , widzę to . To jest tak bardzo popierdolone i śmieszne , że , cholera mać , idę zjeść banana . Życz mi smacznego . XDD
Love ~
Że ja .
Iris - za moment zajrzę! ;3
OdpowiedzUsuńMiko - ale miał zamiar mu zajebać, jednak w końcu zwątpił, bo stwierdził, że to nic nie da. Nikomu nie szkoda Lyona, ludzie bez serca, no! D: Toż to hit jest, jak można tego nie znać! XD
Dowiesz się w następnym rozdziale :3
Seiko - hahahahahahaahhahahahaahahah, masz wykurwiste wizje! <3 normalnie kocham je XD
Bardzo romantyczne..xD
Wyobraziłam to sobie o.O a nie dokończył, bo umknął mu tekst XDDDDDDDDDDD
Smacznegoo! <3
Mee to ;>
Ja pierdykam, padłam i leżę xDDD
OdpowiedzUsuńDobre to było, pośmiałam się XD
I tak najlepsza końcówka, jak Gray zemdlał o.o
Ciekawa jestem, czy Lyon zrobi coś Natsu czy raczej Grayowi. A może ich zwiąże i podpali? o-o
Haha, nie myślałam o tak radykalnych metodach, ale to by było dobre! XD Tylko że Natsu zjadłby ogień, więc Lyon by miał wała... ;d
OdpowiedzUsuńJaram się, jaram się, jaram się hihihi XD
OdpowiedzUsuńod razu pierwsze co, to paczę czy nie dodałaś nowej notki - iii.. jest ertret4etrfh <3 Dzięki Bogom!
Echh, ten Gray i jego wyznania haha XD Rozjebałaś mnie z tą piosenką, boże, kocham Cię normalnie za te pocieszające, śmieszne teksty..
I za GrayxNatsu, omomomo <3
Weny!
Nie musisz od razu dziękować Bogom - tylko mojej wenie za to, e przy mnie trwa! XD
OdpowiedzUsuńNo czasem mi się uda coś śmiesznego napisać, przyznaję :D
Dziękuję <3
Te zdania mają u mnie podium:
OdpowiedzUsuń"dobrze, że nie miał takich jak Yuka, bo one to chyba mają własne życie"
"Był pozornie spokojny, jak pierdolony tybetański mnich, który medytuje w wagonie pełnym pierdolonych tybetańskich mnichów. "
"jak mucha bez smrodu".
Po prostu są mega!!! I cały rozdział też :D